21 maja 2014

Wybory? Iksińscy wybrali … niechodzenie

Czasem nie chodzą bo jest brzydka pogoda, czasem bo jest zbyt ładna. Poza tym jest tyle rzeczy do zrobienia: zakupy, grill, spotkania z przyjaciółmi...

Pani Iksińska ma mnóstwo kłopotów na głowie. Np. martwi się o przyszłość swoich dzieci, jakie będą miały zawody, czy znajdą pracę? Rynek pracy jest taki trudny. Sama pamięta, jak ciężko jej było po urlopie macierzyńskim wrócić do pracy. A po urodzeniu drugiego dziecka, przestała nawet sobie wyobrażać, że mogłaby kiedykolwiek poprosić o podwyżkę. Nie ma czasu myśleć o wyborach...

Pan Iksiński lubi wieczorem zasiąść przed komputerem. Irytuje go, że w Internecie tak trudno jest chronić prywatność. Ciągle dostaje niechciane reklamy, których nadawcy wiedzą o nim więcej niż on sam. Kiedy wchodzi na jakąś stronę z muzyką, książkami czy filmami czuje się nieswojo, bo nie wie czy ktoś nie oskarży go o piractwo? Kto? Nawet nie wie. Autor książki, muzyk, reżyser, policjant? Prawa autorskie są takie skomplikowane, czy nie można tego jakoś uprościć? Dlaczego nikt się tym nie zajmuje? Wybory tego nie zmienią.

Dzieci Państwa Iksińskich wspominają, że chciałyby studiować / pracować za granicą. Rodzice studzą ich zapały, nie wiadomo jak tam będzie, czy przyjmą ich na studia, czy znajdą pracę i jeszcze ta rozłąka... To będzie kosztowało. Co prawda sąsiedzi Iksińskich coś wspominali, że podobno wkrótce nie będzie już roamingu i telefon do dzieci za granicą przestanie kosztować ich fortunę. Podobno łatwiej też będzie do nich dojechać samochodem, są lub będą jakieś nowe autostrady... Coś słyszeli, gdzieś na mieście, ale nie wiedzą, czy to prawda, ile tych dróg w końcu powstanie?

Pani Iksińska mawia, że nikt nie słucha tego, co ona ma do powiedzenia, a Pan Iksiński uważa, że jeszcze nikt mu nie dał niczego ot tak. Kiedy tak narzekali na jednym ze spotkań z przyjaciółmi, ich kolega zapytał: „a może sami powiedźcie czego chcecie?”. „Jak?” - obruszyli się Państwo Iksińscy. „To proste” - odpowiedział kolega - „Idziecie na wybory!”

Jeśli nie chcecie się Państwo dowiadywać o swojej przyszłości i możliwościach od znajomych, czy nieznajomych, sami weźcie przyszłość w swoje ręce i idźcie na wybory!

Z pozdrowieniami

Lidia Geringer de Oedenberg

19 maja 2014

Początek końca UE ?



Głosować chodzą przede wszystkim niezadowoleni, a tych nie brakuje w owładniętej kryzysem Europie. Przeciwni polityce oszczędności, efektom globalizacji i „dyktaturze” Brukseli mobilizują się w całej UE. Zawiązują nawet antyunijne, ponadnarodowe sojusze. Europolitolodzy przewidują w związku z tym ... większą frekwencję wyborczą! Czy to oznacza zdominowanie Parlamentu Europejskiego przez eurosceptyków? Być może.

Wiele wskazuje na to, że w UE w nadchodzących wyborach 22-25 maja br. skrajne ugrupowania polityczne mogą zdobyć rekordowe poparcie!

W 2004 r. w Parlamencie było ok. 70 antyunijnych wojowników, z czego prawie połowa z Polski (LPR, Samoobrona, PiS). W 2009 r. siła eurosceptyków urosła do 120. Dodawszy do tej tendencji nastroje kryzysowe można oczekiwać, że w teraz - przeciwnicy Unii - mogą podwoić swoją siłę. To oznaczałoby włączenie hamulca dla integracji oraz koniec marzeń o zintegrowanej i sprawnie działającej Wspólnocie.

Zadłużone południe Europy ma dość polityki „zaciskania pasa” - reforma finansów publicznych boli. Zasobna północ nie chce się dzielić swoim bogactwem, ani też utrzymywać ubogich przybyszów z innych części świata.

Grecy dają poparcie antyunijnym radykalistom, Włosi - komikowi Beppe Grillo, Brytyjczycy - ultraprawicowej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, Francuzi - populistycznemu Frontowi Narodowemu. We wszystkich pozostałych krajach UE także rośnie poparcie dla partii niechętnych europejskiemu projektowi. W Polsce dodatkowe poparcie przypadło PiS i NP.
Gdy kryzys zaglądnął w rodzinne budżety, poszukano winnych. Najłatwiej znaleźć „chłopca do bicia” zdala od siebie.  Bruksela pasowała jak ulał. Na tym gruncie zakwitły (na brunatno) ruchy nacjonalistyczne, populistyczne i „nie - bo - nie” - radykalne.

Zdobycze wspólnego rynku – paradoksalnie , w kryzysie - zaczęły dzielić społeczeństwa. Zdaniem wszechobecnych w mediach „starej” UE populistów i nacjonalistów „nowi” odbierają ich obywatelom pracę, wyłudzają „socjal”, kradną, gwałcą...

Jak w tej „atmosferze” wyglądają nastroje przedwyborcze w grupach politycznych Europarlamentu ?
– Chadecy-Ludowcy (centro-prawica), obecnie 275 posłów,  z partii rządzących w wielu krajach (w tym PO i PSL) - liczą się ze spadkiem nawet o 50 posłów - po eurowyborach.
– Socjaldemokraci – teraz 195 posłów, mają nadzieję na wzrost poparcia, może aż o 35 posłów. Brytyjska Partia Pracy cieszy się znacznym poparciem, wzrasta lewica w Hiszpanii, Czechach i Niemczech.
– Liberałowie – obecnie 84 posłów. Nie są optymistami. Mogą stracić nawet połowę swojego składu. Zniknęli już we Włoszech, są w złej sytuacji w Niemczech, Francji i w Wielkiej Brytanii (płacąc za koalicję z partią Davida Camerona).
– Zieloni – teraz 58 posłów i Konserwatyści – 57 posłów, mogą stracić po kilkunastu posłów, zaś Komuniści – 35 posłów, liczą że tylu zyskają (głównie z Grecji i Francji).
– Największym zwycięzcą będą na pewno - INNI, nie mający jak dotąd w Europarlamencie żadnej realnej siły. Do tej nowej frakcji może przybyć od 70 – do 100 deputowanych. Dodawszy do tego wyniku dotychczasowych eurosceptyków, INNI  mogą stać się trzecią lub nawet drugą siłą w UE. 

Co to oznacza?

Jeśli te prognozy się sprawdzą, wystąpią trudności np. z przegłosowaniem unijnego rocznego budżetu, do czego potrzebna jest tzw. większość kwalifikowana. Możemy mieć podobną do amerykańskiej sytuację totalnej blokady środków, zafundowaną przez europejski odpowiednik Tea Party.

Biorąc po uwagę prognozy wyborcze w Polsce, większość sondaży zwiastuje zwycięstwo eurosceptycznego PiSu, dzisiaj zasiadającego w PE obok pragnących opuścić Unię Brytyjczyków.

Niepokoi mnie taka przyszłość. Czy po 10 latach, naprawdę nie chcemy już korzystać z funduszy i szans, które teraz są w naszym zasięgu? Nie chcemy już nowych dróg, mostów, kanalizacji, rewitalizacji starówek, dopłat dla rolników?

Brak budżetu do tego doprowadzi.

Jak dotąd w Parlamencie Europejskim zawsze było porozumienie centrolewicy S&D i centroprawicy EPP, wsparte przez Liberałów ALDE. To gwarantowało stabilność integracji. Do 1 lipca 2014 r.

Co będzie potem?
To zależy od Państwa wyborów 25 maja br....

Lidia Geringer de Oedenberg

Europejskie piekło...

Polskie eurowybory? Hm.
Na razie puśćmy wodze fantazji i spuśćmy napięcie.
Przymrużmy oko... i wyobraźmy sobie, że regulująca nam od 10 lat Unia postanowiła ogłosić „Oficjalny Eurodowcip”.

Specjalna grupa robocza zaproponowała tekst mający wzmocnić więzi między narodami, promując jednocześnie europejską kulturę i autoironię.
Stanęło na eurozagadce. A oto i ona:

Jak wygląda europejski RAJ?

W bramie euroRAJU wita Cię angielski gentleman,
w kuchni francuski mistrz przygotowuje smakowite potrawy, Włoch z finezją bawi towarzystwo, a perfekcyjny Niemiec organizuje całą imprezę.

Jak zatem wygląda europejskie PIEKŁO?

Francuz, stojący na piekielnej bramce, bez słowa rzuca ci pogardliwe spojrzenie, w kuchni pichci angielski kucharz, Niemiec zabawia towarzystwo, a Włoch odpowiada za organizację...

Nad propozycją debatują szefowie państw i rządów Wspólnoty.

Śmiertelnie poważny przedstawiciel Wielkiej Brytanii oznajmia, że dowcip jest... bardzo śmieszny.

Oburzony Francuz twierdzi, że jego kraj przedstawiono w niekorzystnym świetle, a kawał, w którym ktoś natrząsa się z Francji, nie może być zabawny.

Przedstawiciel Belgii docieka, czy proponowany dowcip jest bardziej flamandzki czy waloński, ponieważ będzie zmuszony go odrzucić/przyjąć – niezależnie od jego humorystycznej wartości.

Polska opuszcza stół negocjacyjny – grozi Unii blokadą wszystkich innych negocjacji, ponieważ... nie została ujęta w dowcipie.

Luksemburg pyta, ile trzeba zapłacić właścicielowi praw autorskich do kawału.

Zakłopotany przedstawiciel Szwecji w ogóle nie rozumie o co chodzi, płacić za polskie veto?

Dania i Finlandia dociekają, gdzie w dowcipie zakamuflowano podtekst seksualny...

Holandia jest chętna poprzeć taki podtekst, gdyż inaczej co śmiesznego byłoby w tym dowcipie?

Hiszpania i Portugalia stwierdzają, że co prawda kawał jest dość zabawny, ale nie do końca zrozumiały. Pytają, czy jedzenie jest przygotowywane na obiad, czy kolację, bo jeśli to lunch o 13:00, to dla nich powinno być menu śniadaniowe.

Grecja zgłasza protest, ponieważ nie poinformowano jej o tym obiedzie, co jest normą zawsze, gdy w grę wchodzi darmowe jedzenie.

Litwa i Łotwa oburzone stwierdzają, że znów pomylono ich tłumaczenia, to skandal. Podobny problem zgłaszają Słowenia i Słowacja.

Estonia dopytuje, czy to jest dowcip o hydraulikach, czy o kaczkach, bo chyba nastąpił błąd w tłumaczeniu.

Anglik zauważa, że dowcip o hydrauliku i kaczce mógłby być także zabawny.

Austria pyta, czy chodzi o jakieś nowe preferencje dla drobiu, o których nie została poinformowana?

Węgrzy protestują, ponieważ zmusza się ich do debaty, a tymczasem nie skończyli jeszcze czytać 120 stron swojego tłumaczenia.

Rumunia i Bułgaria stwierdzają, że nie należy żartować z jedzenia, gdy obywatele nie mają co do garnka włożyć, a poza tym nie podano daty ani adresu restauracji w ich tekście.

Przedstawiciel Malty nie dotarł na posiedzenie, bo samolot z Brukseli znowu wylądował na Sycylii nie odnajdując na morzu jego kraju.

Niemiec budzi Włocha, by ten nie spóźnił się na samolot i konferencję prasową, na której ma ogłosić decyzję o „Oficjalnym Eurodowcipie”.

Jaką decyzję? – pyta „oderwany” nagle od swojego iPada – reprezentant Irlandii.

Chorwacja nie zgłasza żadnych uwag, zastanawiając się, czy słusznie zrobiła wstępując do Wspólnoty.

W końcu uczestnicy Rady Europejskiej po wstępnej wymianie zdań, jednomyślnie zgadzają się, że nadszedł najwyższy czas, by udać się na kawę.

Mimo że to tylko krążący w Internecie dowcip, jest w nim dużo prawdy o codziennych w UE trudnościach w porozumiewaniu się...

Z pozdrowieniami

Lidia Geringer de Oedeneberg

PS. Dla zainteresowanych kulisami Parlamentu Europejskiego polecam moją książkę - do pobrania bezpłatnie w wersji cyfrowej: "Kulisy Europarlamentu".