19 września 2012

Polska Flamandzka

Któż z nas nie zaśmiewał się z propozycji negocjacyjnej Zagłoby:  "Ofiaruj mu waść Niderlandy" - myśląc, że z tą daleką krainą nigdy nic wspólnego nie mieliśmy. Nic bardziej mylnego. Jak donosi anglojęzyczny, flamandzki tygodnik "Flanders Today"* - polska wieś mówi po flamandzku, przynajmniej ta jedna objęta badaniem flamandzkiego historyka i językoznawcy Rinaldo Neels'a. 

Gmina Wilamowice, leżąca na południu Polski wyróżnia się całkowicie unikalnym językiem – Vilamovian (wilamowickim), zaś jej mieszkańcy wierzą, że ich korzenie tkwią we Flandrii.
Pomimo podzielonych opinii językoznawców, lokalna społeczność jest przekonana, iż ich język pojawił się wraz z kolonistami flamandzkimi w okresie średniowiecza.  Są zdeterminowani, by zachować kulturę swoich przodków.
Rinaldo Neels zapakowawszy swą pracą doktorską napisaną na Uniwersytecie w Leuven i zatytułowaną: "Nadchodząca śmierć języka Vilamovian, germańskiego języka w południowej Polsce" - został ciepło przyjęty w Wilamowicach. Powitali go mieszkańcy ubrani w tradycyjne stroje... flamandzkie.

Ludowa wieść niesie, iż grupa ok. 100 tkaczy i rolników z Niskich Krajów osiedliła się w południowej Polsce w końcu XIII wieku. Nazwę Wilamowice nadano na cześć lidera wspólnoty - Willema. "Dokumenty historyczne potwierdzają, że polski monarcha tego okresu dał niejakiemu Willemowi, pochodzącemu z Zachodu, zezwolenie na działalność w obszarze"- mówi Neels. "Ponieważ ziemie te zostały wcześniej zniszczone przez Mongołów, polska monarchia była szczęśliwa z napływu emigrantów, których przybycie pomagało ożywić kraj."
Wilamowice stały się dobrze prosperującym miastem handlowym mającym ożywione kontakty z najważniejszymi centrami handlowymi, takimi jak Brema i Wiedeń. 

"Gramatyka ich języka zawiera wiele elementów z rodziny języków germańskich używanych w średniowiecznych Niemczech, Austrii, Liechtensteinie, Szwajcarii i Luksemburgu. (...) Jest wiele miejsc, w południowej Polsce gdzie mówi się po niemiecku" - twierdzi Neels, "ale nigdzie indziej ludzie nie czują się związani z flamandzkimi przodkami". Zauważa ponadto, że nie może być przypadkiem, że tradycyjne flamandzkie rymowanki popularne też są w Wilamowicach.


W latach 20-tych XX wieku powstał słownik i gramatyka wilamowickiego. Miejscowy poeta Florian Biesik opisał tradycje regionalne w nostalgicznych wierszach, które po opuszczeniu regionu w 1920 r. tworzył tęskniąc za miejscem swoich narodzin. Był przekonany, że koloniści z Niskich Krajów przyczynili się do powstania kultury "Vilamovian", dostrzegał podobieństwa w sposobie ubierania się i mentalności tych dwóch regionów.

W życiu codziennym w domach, sklepach i kawiarniach, mieszczanie wilamowiccy aż do II wojny światowej mówili w ich własnym języku.

Dziś tylko 70 osób z 2800 mieszkańców używa wilamowickiego, a większość z nich ukończyła 80 lat. Badanie przeprowadzone przez Neelsa pokazuje, że trzech z czterech mieszkańców chciałoby zachowania dziedzictwa kulturowego, a ponad połowa ludności uważa, że dzieci powinny nabyć podstawową wiedzę o języku Vilamovian w szkole podstawowej. Szykuje się też nowe wydanie podręcznika do nauki gramatyki...

Z pozdrowieniami z Brukseli,
Lidia Geringer de Oedenberg


* wydanie z 22 .08. 2012

1 komentarz:

  1. Warto by było zachować w użyciu ten jezyk!

    OdpowiedzUsuń